„Chuligani, złodzieje, skłonni do zbrodni” – tak niemieccy zbrodniarze wojenni nazywali dzieci, które trafiły do obozu koncentracyjnego dla dzieci w Łodzi. W rzeczywistości dzieci i młodzież trafiały do tego strasznego miejsca tylko dlatego, że były Polakami. A rodzice wielu z nich byli intelektualistami lub członkami Ruchu Oporu, pisze lodzyes.eu.
Strażnicy obozu koncentracyjnego zmuszali młodych więźniów do codziennej pracy od rana do późnego wieczora. Wykonywali prace rolnicze i pracowali w warsztatach. Warunki życia były straszne: brud, zimno, fatalne warunki sanitarne w nieogrzewanych barakach, skąpe porcje jedzenia rano i wieczorem. Mali więźniowie często chorowali. Wielu z nich zmarło, nie mogąc wytrzymać nieludzkich warunków przetrzymywania.
Powstanie obozu koncentracyjnego dla dzieci w pobliżu łódzkiego getta

W pobliżu łódzkiego getta, jednego z największych gett dla Żydów i Romów w Polsce, znajdowało się inne, nie mniej straszne miejsce – obóz koncentracyjny dla dzieci. „Bandyci, chuligani, elementy aspołeczne” – tak nazistowscy zbrodniarze wojenni określali dzieci i młodzież, które tam trafiały.
Warto zauważyć, że naziści prześladowali Polaków w Łodzi w oparciu o teorie rasowe. Polityka reżimu okupacyjnego miała na celu wyniszczenie i wyzysk narodu polskiego. Naziści zabijali i więzili w obozach intelektualistów, duchownych i członków Ruchu Oporu, przymusowo przesiedlali i wywozili na roboty do Niemiec, a dzieci poddawali germanizacji i oddawali Niemcom do adopcji.
Tysiące dzieci w Łodzi zostało bez rodziców i domów – ich bliscy zostali rozstrzelani, aresztowani lub wywiezieni na roboty przymusowe. Wiele z nich zmuszono do żebrania. Władze okupacyjne uznały, że „zagrażają niemieckiej młodzieży”. Dekret Głównej Dyrekcji Bezpieczeństwa Cesarstwa stwierdzał, że „przestępcy i bezdomne dzieci w wieku od 8 do 16 lat powinny zostać wysłane do obozu”. W rzeczywistości dzieci trafiały do obozu tylko dlatego, że były Polakami.
Uważa się, że inicjatorem utworzenia obozu koncentracyjnego dla dzieci w Łodzi był kierownik Krajowego Urzędu ds. Młodzieży w Katowicach Alvin Brockmann. Realizację utworzenia obozu dla polskich dzieci (Polen-Jugendverwahrlager der Sicherheitspolizei) powierzono Obergruppenführerowi SS Oswaldowi Paulowi, nieetatowemu Głównemu Inspektorowi niemieckich obozów koncentracyjnych. Rozkazy wydał osobiście jeden z najbliższych współpracowników Hitlera, Reichsführer SS Heinrich Himmler.
Początkowo Niemcy rozważali klasztor franciszkanów w Łagiewnikach pod Łodzią i gospodarstwo rolne we wsi Dzierżązna jako potencjalne lokalizacje obozu.
W końcu podjęto decyzję o utworzeniu obozu koncentracyjnego dla dzieci na terenie wspomnianego już łódzkiego getta. Getto powstało na terenie pomiędzy ulicami: Górniczą, Emilii Plater, Przemysłową i Bracką. Naziści otoczyli je 3-metrowym płotem i zasiekami z drutu kolczastego. Wschodnią granicę obozu stanowił ceglany mur cmentarza żydowskiego. Wszędzie byli strażnicy z psami, aby żadne z dzieci nie mogło uciec.
Obóz koncentracyjny dla dzieci w Łodzi był wzorowany na obozie dla chłopców w niemieckim mieście Moringen. Pierwszym komendantem obozu koncentracyjnego był szef policji kryminalnej w Łodzi, SS-Sturmbannführer Friedrich Camillo Ehrlich.
Dzieci i młodzież trafiały tu nie tylko z Łodzi, ale także z innych polskich miast. Wiele dzieci zostało uwięzionych, ponieważ ich rodzice byli aktywnymi członkami Ruchu Oporu lub nie chcieli podpisać Volkslisty. Było też wiele sierot, dzieci złapanych na żebraniu i dzieci z zaburzeniami rozwojowymi.
Oficjalną datą powstania łódzkiego obozu koncentracyjnego dla dzieci jest 1 grudnia 1942 r., a pierwszych młodych więźniów przywieziono tu 11 grudnia. Większość z nich stanowiły dzieci w wieku od 8 do 14 lat. Były też dzieci w wieku 2-3 lat. Opiekowały się nimi starsze dziewczynki. Po ukończeniu 16 roku życia młodzi ludzie byli wysyłani do obozów koncentracyjnych dla dorosłych lub do pracy katorżniczej.
Obóz koncentracyjny dla dzieci w Łodzi podzielony był na dwie części – dziewczęcą i chłopięcą. Ta druga zajmowała ¾ powierzchni obozu.
Ciężkie warunki życia i praca przymusowa

Warunki życia chłopców i dziewczynek w łódzkim obozie koncentracyjnym dla dzieci były praktycznie takie same jak dorosłych więźniów. Dzieci otrzymywały dwa posiłki dziennie. Śniadanie składało się z kromki chleba i filiżanki kawy żołędziowej. Na obiad mali więźniowie otrzymywali coś w rodzaju zupy doprawionej łupinami i odpadkami buraków, kapusty i innych warzyw.
Niektóre dzieci, których krewni przebywali na wolności, rzadko otrzymywały paczkę z żywnością. Jednak nadzorcy obozu zazwyczaj zabierali paczki dla siebie.
Dzieci spały w nieogrzewanych, brudnych barakach na piętrowych łóżkach. Często umieszczano je po dwoje na jednym łóżku.
Strażnicy obozowi zmuszali dzieci do pracy od rana do wieczora. Przede wszystkim więźniowie szyli lub naprawiali buty dla wojska, a także plecaki oraz zaszywali dziury i rozdarcia w mundurach wojskowych. Ponadto dzieci były zmuszane do szycia elementów umundurowania obozowego dla więźniów.
Silniejsze dzieci zostały wysłane do pracy w gospodarstwie rolnym we wsi Dzierżązna, 15 kilometrów od Łodzi. Tutaj młodzi więźniowie opiekowali się bydłem, pracowali w polu i łowili ryby w stawie.
Prace te były ponad siły dzieci, które były wyczerpane ciągłym niedożywieniem, zastraszaniem, nękaniem, a nawet biciem. Nadzorcy obozu nie brali jednak tego pod uwagę i surowo karali je za niewłaściwe wykonywanie prac przymusowych.
Kara i śmierć z wyczerpania i chorób

Dzieci, które zdaniem nazistów nie pracowały dobrze, były oznaczane czerwonym krzyżem. Był on rysowany na ich ubraniach na plecach. Następnie dziecko zamykano w tzw. karcerze lub dawano mu mniej jedzenia. Za naruszenie warunków obozowych dzieci trafiały do karceru, gdzie były poddawane najcięższej pracy fizycznej.
Choroby były częstym zjawiskiem wśród młodych więźniów. Dzieci cierpiały na takie choroby jak dur brzuszny, zapalenie płuc, zapalenie oskrzeli, zapalenie pęcherza, gruźlica i świerzb.
Wszystko to doprowadziło do tego, że wiele dzieci nie wytrzymało strasznych warunków, w których zostały umieszczone. Dzieci umierały z powodu chorób, wyczerpania fizycznego i znęcania się przez strażników.
Uważa się, że pierwszym dzieckiem, które zmarło w obozie była 13-letnia Urszula Kaczmanek z Poznania. Trudno powiedzieć, ile dzieci zginęło w obozie koncentracyjnym. W końcu nazistowscy zbrodniarze starannie ukrywali swoje zbrodnie.
Równie trudno powiedzieć, ile dzieci przeszło przez to miejsce w Łodzi. Badacze są zgodni co do liczby 2-3 tysięcy, ale według innych źródeł w obozie mogło być przetrzymywanych około 13 tysięcy dzieci przez cały okres jego istnienia.
Zniszczone dokumenty i śledztwo w sprawie zbrodni nazistowskich

Obóz koncentracyjny dla dzieci w Łodzi istniał do 18 stycznia 1945 roku. Gdy wojska radzieckie znalazły się na obrzeżach miasta, Niemcy opuścili obóz, pozostawiając jego bramy otwarte.
Jednocześnie oprawcy zniszczyli niemal wszystkie dokumenty związane z funkcjonowaniem tego piekła dla dzieci. Dlatego historykom trudno jest ustalić liczbę więźniów i zmarłych. Badając ten temat, naukowcy opierali się na wspomnieniach tych, którzy mieli szczęście przeżyć.
Na przykład były więzień Jan Woszczyk uważał, że w obozie zginęło kilkaset samych dziewcząt. Według niego na własne oczy widział, jak ciała dziewczynek wywożono na cmentarz.
Po opuszczeniu obozu przez Niemców byli więźniowie przez długi czas byli zdezorientowani i przerażeni. Wielu z nich nie miało dokąd pójść. Po krótkim błąkaniu się po ulicach Łodzi, wrócili do swoich baraków obozowych, ponieważ nie wiedzieli, jak żyć. Z pomocą tym dzieciom przyszły organizacje pozarządowe, które pojawiły się w Łodzi po wojnie.
Śledztwo w sprawie tej zbrodni hitlerowskich kolaborantów wszczęła w 1969 r. Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Łodzi. Przed sądem stanęła jedna z bezwzględnych strażniczek obozu, Eugenia Pol, która nazywała siebie „nauczycielką”. Została skazana na 25 lat więzienia.
Z kolei wielu badaczy podjęło ogromny wysiłek, aby uświadomić społeczeństwu tę przerażającą zbrodnię popełnioną przez nazistów w Łodzi. W 2020 r. ukazała się książka „Mały Auschwitz. Obóz dziecięcy w Łodzi” autorstwa Jolanty Sowińskiej-Gógacz i Błażeja Torańskiego. Badacze opisują w niej historię obozu i losy więzionych w nim dzieci.