Z zewnątrz niezbyt rzucający się w oczy budynek przy ulicy Gdańskiej 13 w Łodzi jest w rzeczywistości miejscem wyjątkowym. Od 1990 roku mieści się tu Muzeum Tradycji Niepodległościowych. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to tylko kolejne muzeum miasta z historycznymi artefaktami i zabytkami. Jednak odwiedzając instytucję, staje się jasne, dlaczego nosi dokładnie taką nazwę – Tradycji Niepodległościowych. Kiedyś mieściło się tu więzienie, m.in. więziono tu polskie konspiratorki i harcerki. To miejsce stało się symbolem tego, jak kobiety walczyły o niepodległość Polski — pisze lodzyes.eu.
Historia więzienia sięga XIX wieku

2 grudnia 1881 władze miasta Łodzi podjęły uchwałę o konieczności budowy nowego więzienia. Rzeczywiście, z powodu rosnących napięć społecznych, miejsca w policyjnym areszcie śledczym w Ratuszu było za mało.
Najprawdopodobniej budynek więzienia przy Gdańskiej 13 został zaprojektowany przez ówczesnego głównego architekta Łodzi Hilarego Majewskiego. Jednak naukowcy wątpią w to. Niektórzy uważają, że architekt mógł po prostu zatwierdzić projekt, ponieważ była to również część jego funkcji, jako głównego architekta miasta.
Budowa więzienia rozpoczęła się wiosną 1884 roku, a zakończyła w październiku 1885 roku.
Pierwotnie dwukondygnacyjny budynek przy ówczesnej ulicy Długiej służył jako izolator. Następnie pomieszczenie zaczęło pełnić funkcję więzienia. Warto zauważyć, że w tym czasie Łódź znajdowała się w granicach Królestwa Polskiego, które podlegało Imperium Rosyjskiemu. Dlatego do tego więzienia skazano oskarżonych o antypaństwowe zbrodnie przeciwko królowi.
W swoim czasie przetrzymywano tu Józefa Piłsudskiego wraz z żoną Marią. Jak wiadomo, polityk na początku listopada 1899 zamieszkał w Łodzi z żoną Marią w domu przy ulicy Wschodniej. Pod fikcyjnym pseudonimem Dąbrowski podawał się za prawnika i potajemnie drukował gazetę „Robotnik” Polskiej Partii Socjalistycznej. Za co później został schwytany i osadzony w więzieniu przy ul. Gdańskiej. Przyszły szef odrodzonego państwa polskiego przebywał tam przez trzy miesiące.
Najwięcej więźniów w tej instytucji było w czasie rewolucyjnych wystąpień przeciwko Imperium Rosyjskiemu w latach 1905-1907. W pomieszczeniu przeznaczonym dla 75 osób codziennie przebywało około 200 więźniów. Na dziedzińcu więzienia zbudowano szubienicę, w której wykonywano wyroki śmierci przez powieszenie.
W latach I wojny światowej z lokalu korzystali niemieccy okupanci — przetrzymywano tu ludzi zatrzymanych przez niemieckie wojsko.
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości budynek przy ulicy Gdańskiej (taką nazwę ulica otrzymała w 1920) nie zmienił swoich funkcji – istniało tu więzienie karno-śledcze dla więźniów oczekujących na proces. Było to również miejsce odbywania dla więźniów z karą pozbawienia wolności nie większą niż trzy lata.
W latach międzywojennych zaczęto tu również więzić kobiety.
Więzienie dla kobiet w latach okupacji niemieckiej

We wrześniu 1939 roku, właściwie od pierwszych dni okupacji Łodzi przez nazistów, budynek przy ulicy Gdańskiej 13 został przekształcony w więzienie policyjne dla kobiet. W czasie istnienia więzienia dla kobiet przeszło przez niego około 14 tysięcy kobiet.
Lista przestępstw, za które gestapowcy mogli wrzucić do więzienia, była dość długa. Jest to udział w działalności podziemnej, obecność broni, wrogość wobec Niemców, działalność dywersyjna i wywiadowcza, pomoc Żydom i tym podobne.
Zdecydowana większość przetrzymywanych tu kobiet to Polki, choć wśród jeńców były także Ukrainki, Niemki i Białorusinki.
Warunki przetrzymywania kobiet były fatalne. W małych, ciemnych celach więziennych, przeznaczonych dla 2-3 osób, często umieszczano po 16 jeńców. Wielu z nich musiało spać na zimnej betonowej podłodze, ustępując miejsca na drewnianych łóżkach dla tych, którzy wrócili po brutalnych przesłuchaniach i torturach Gestapo. Pozbawione opieki medycznej, z powodu niedożywienia i zimna kobiety ciężko chorowały, a 14 z nich zmarło.
Warto zauważyć, że więzienie dla kobiet przy ulicy Gdańskiej w czasie niemieckiej okupacji miasta było tymczasowe. Większość kobiet przebywała tu dopiero w czasie śledztwa. Na przesłuchania przewieziono ich do siedziby Gestapo, przy ówczesnej ulicy Anstadt. Po zakończeniu śledztwa i skazaniu kobiety były wysyłane do obozów koncentracyjnych lub rozstrzeliwane.
Najbardziej znanymi więźniarkami tego więzienia były m.in.: agentka Armii Krajowej Halina Szwarc, polska konspiratorka niemieckiego pochodzenia Maryla Biedermann, farmaceutka, konspiratorka Maria Eugenia Jasińska, ratująca Żydów i jeńców wojennych, znana położna Stanisława Leszczyńska, łączniczka Krystyna Bujnowska i inni.
Więźniarki utrzymywały kontakt ze światem zewnętrznym dzięki tajnym wiadomościom, które były dostarczane do adresatów w każdy możliwy sposób. Na przykład kobiety mogły wysyłać brudne ubrania do swoich krewnych i odbierać paczki z czystym. Więźniarki starannie ukrywały tajne wiadomości w ubraniach, wszywały w mankiety, kołnierze lub podszewki.
Ktoś prowadził w więzieniu dziennik. Pisali na papierze i na skrawkach białej tkaniny. Ołówki otrzymywano od krewnych w paczkach z ubraniami. W dziennikach i listach kobiety uwięzione w nieludzkich warunkach skąpo opisywały swoje doświadczenia, opowiadały o pobycie w tym mieście. To, co było napisane, zostało schowane w murach i zakamarkach więzienia ze strachem, aby naziści ich nie znaleźli i z nadzieją, że ktoś kiedyś dowie się o ich cierpieniu tutaj.
Więźniowie, którzy w momencie zbliżania się Armii Radzieckiej do Łodzi byli w więzieniu, mieli szczęście przeżyć. 17 stycznia 1945 roku Niemcy postanowili ewakuować więzienie i przenieść 300 uwięzionych kobiet w inne miejsce. Część kobiet potrafiła uciec podczas konwoju, resztę uratował fakt, że towarzyszący im Niemcy, obawiając się o własne życie, postanowili uciec z miasta.
Już następnego dnia, 18 stycznia 1945 roku Łódź została wyzwolona od hitlerowców.
Po II wojnie światowej
Po ustanowieniu w Łodzi władzy komunistycznej w budynku przy ulicy Gdańskiej 13 w latach 1945-1953 mieściło się więzienie karno-śledcze dla kobiet. Trafiały tu kobiety oskarżane o tak zwane „zbrodnie polityczne”: przynależność do nielegalnych organizacji podziemnych, współpracę z nazistami i tym podobne. Były tu także kobiety oskarżane przez władze komunistyczne o „sabotaż przemysłowy”. Na przykład w 1950 roku tkaczka Regina Siwers była skazana za przerwanie
pracy na 20 minut na pół roku obozu pracy.
W latach powojennych przez więzienie przeszło 2800 kobiet.
W 1953 roku budynek stał się własnością Wojewódzkiej Komendy MO. Mówi się, że przez prawie sześć lat policjanci podlegli ówczesnym władzom komunistycznym badali cechy anatomii ludzkiego ciała, aby jak najwięcej bólu zadawać podczas bicia gumowymi kijami.
Muzeum Tradycji Niepodległościowych

15 października 1960 roku w budynku byłego więzienia otwarto Muzeum Historii Ruchu Rewolucyjnego. 22 marca 1990 Prezydent miasta Łodzi podjął decyzję o utworzeniu w murach budynku Muzeum Tradycji Niepodległościowych.
Odwiedzający placówkę mogli zobaczyć tutaj wystawę poświęconą historii więzienia. Pracownicy Muzeum dołożyli wszelkich starań, aby niemal od progu zwiedzający mogli zanurzyć się w surowej atmosferze dawnego więzienia. Tutaj można zobaczyć cele dla więźniarek odtworzone w ich oryginalnej formie. Obskurne ściany, wąskie łóżka do spania, słabe oświetlenie – wszystko to przenosi gości w okres, w którym trzymano tu kobiety, a także sprawia, że zastanawiają się nad ich losem.
Ponadto w muzeum przechowywane są rzeczy osobiste, dokumenty i zdjęcia byłych jeńców. A także listy — te same listy, które ukryli w murach ze strachem i nadzieją. W Muzeum można było zobaczyć m.in. przesłanie jednej z polskich konspiratorek Barbary Cygańskiej. Z wyglądu są to małe skrawki papieru z kosmykiem jej włosów.

Budynek dawnego więzienia dla kobiet przy ulicy Gdańskiej 13 stał się nie tylko miejscem bólu i cierpienia, ale także symbolem walki kobiet o niepodległość i wolę.